Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Windows XP. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Windows XP. Pokaż wszystkie posty

środa, 19 maja 2010

Instalator w trybie awaryjnym

Tryb awaryjny systemu Windows jest dość pomocny, zwłaszcza, gdy ten zwykły nie bardzo współpracuje z nami. Najczęściej problem pojawia się, gdy zainstalujemy kawałek softu, który nie chce działać – co wtedy? Od razu odpalamy tryb awaryjny i próbujemy odinstalować awaryjny soft. Niestety wtedy przekonujemy się, że w trybach awaryjnych serwis Microsoft Installer nie działa i wprost uruchomić się go nie da (próba uruchomienia tego serwisu generuje błąd o niemożności jego uruchomienia). Co więc zrobić, aby ten niezbędny serwis uruchomić?

W rejestrach systemu jest specjalne miejsce, gdzie mówi się systemowi jakie usługi może startować w trybie awaryjnym. Naturalnym rozwiązaniem staje się więc dopisanie naszej usługi do tych dozwolonych. Można to zrobić będąc już w trybie awaryjnym i to bez uruchamiania regedit. Oto instrukcja:

1. Otwieramy linię poleceń (CMD).
2. Wpisujemy komendę:

reg add „HKLM\SYSTEM\CurrentControlSet\Control\SafeBoot\Minimal\MSIServer /VE /T REG_SZ /F /D “Service”
3. A następnie uruchamiamy usługę:

net start msiserver
Teraz możemy już odinstalować niechciane oprogramowanie.

piątek, 23 kwietnia 2010

SteadyState - czyli jak chronić komputer przed rodzeństwem :)

Jak często myślałeś o tym, że przydałoby się ograniczyć uprawnienia użytkownikom, z którymi dzielisz swój komputer? Albo jak zabezpieczyć komputery, z których korzysta wiele osób (kafejka, kiosk komputerowy itp.)? Jest wiele rozwiązań i każda jest na swój sposób fajna lub nie-fajna. Część z nich (zdecydowana większość) jest nawet płatna! A co z komputerem domowym? Przecież nie będziemy kupować oprogramowania, tylko dlatego, że chcemy ograniczyć swawole współużytkowników.

Microsoft ma takie oprogramowanie i to za darmo! Proste, przejrzyste i łatwe w konfiguracji. Nazywa się SteadyState (http://www.microsoft.com/windows/products/winfamily/sharedaccess/worldwide.mspx). Jak nam pomaga to oprogramowanie? Oto tylko niektóre właściwości:
  • zabezpieczenie stanu plików systemowych i ustawień komputera (po restarcie wszystko wraca do stanu początkowego),
  • blokuje możliwość dokonywania zmian konfiguracji,
  • określa z jakich programów może ktoś korzystać (w rozbiciu na poszczególnych użytkowników)
  • określa strony internetowe, z jakich można korzystać,
  • określa czas pracy użytkownika (np. jedna godzina a po tym wylogowuje bezapelacyjnie),
  • i wiele innych, których szczegóły pokażę za chwilę na screenshotach.
Instalacja jest banalna i powinna być wykonana na koncie z uprawnieniami administratora i jednocześnie na koncie, które będzie zarządzającym. Po zainstalowaniu teoretycznie tworzymy użytkowników lub korzystamy z już istniejących (to ci, których uraczymy ograniczeniami):


 
Po określeniu bazy użytkowników przystępujemy do wstępnej konfiguracji pracując z grupą opcji „Global Computer Settings”:


Ponieważ SteadyState potrafi chronić system przed instalacjami, zmianami itd., to potrzeba także określić sposób aktualizacji (aktualizacje przecież są niezwykle istotne):


I ustawienia dotyczące ochrony dysku – potrzeba na to troszkę przestrzeni wolnej (u mnie było za mało :)) ), ale na pewno warto korzystać z tej opcji, jeśli chcemy mieć pewność co do stanu naszego systemu:


To były opcje globalne, a teraz przyjrzyjmy się jak możemy dostosowywać ograniczenia dla poszczególnych użytkowników. Ja stworzyłem sobie użytkownika „Goscinne” – przyjrzyjmy się ustawieniom ograniczeń. W opcjach generalnych określamy jak długo może ktoś taki pracować/bawić się (np. jeśli chcemy mieć kontrolę nad tym ile dziecko siedzi przy komputerze):


Dużo ciekawsze jednak opcje są dalej. Możemy z grubsza określić poziom ograniczeń, schować przed użytkownikiem niektóre dyski a w opcjach szczegółowych dziesiątki innych ustawień takich jak wyrzucanie niektórych elementów menu (panel sterowania, moje dokumenty itp.), ograniczać dostęp do niektórych zasobów i miejsc systemowych komputera (wszystkie opcje przedstawione na poniższych screenshotach):



Kolejna grupa opcji jest podobna do poprzedniej, więc najwięcej treści przekaże wrzucając stosowne screenshoty (tu np. ograniczamy dostęp do stron WWW, tu także są ograniczenie dotyczące pakietu Office):



Ostatnia zakładka to innowacyjne podejście do określenia co dany użytkownik może uruchomić. Pozwala one na szybkie określenie kilku programów, które chcemy aby użytkownicy mogli odpalać lub odwrotnie – określić tylko, które programy są zabronione (czasami jest to łatwiejsza ścieżka):


Tak ograniczony użytkownik po zalogowaniu z miejsca otrzymuje informację, że zostało mu 59 minut pracy (widoczny dymek po prawej stronie):


Oraz otrzymuje odpowiednio uproszczony/ograniczony interfejs użytkownika:


Jeśli te wszystkie właściwości zgromadzimy w arytmetyczną sumę oraz przypomnimy, że produkt jest za darmo, to wyłania się nam obraz potężnego, prostego i niezwykle przydatnego narzędzia do naszych komputerów (nie tylko domowych!).

Ha! Pewnie wielu z Was już od jakiegoś czasu pyta „To gdzie jest ten haczyk?”. Faktycznie jest – jeden mały. Aktualnie SteadyState jest przeznaczony wyłącznie pod Windows XP i Vista i wyłącznie w wersji 32-bitowej. Nie przewiduje się wsparcia dla Windows 7 (niestety).

środa, 14 kwietnia 2010

Łamanie haseł

I oto nowa era łamania haseł wkroczyła do naszych domów. Mając kartę graficzną nVidii lub ATI możemy dużo szybciej odzyskiwać/rozszyfrowywać hasła SHA1, MD5 oraz MD4. Pojawiła się także wersja programu, która potrafi rozszyfrowywać hasła archiwów RAR w wersji 3.x.
Co w tym takiego rewelacyjnego? A to przyjrzyjmy się bliżej sile obliczeniowej aktualnych kart graficznych:
Dla HD4770+4850 (ATI) – blisko 2 miliardy haseł w ciągu 1 ms!!!
Dla nVidia GeForce GTX 260+GeForce GTX 260 – blisko 650 milionów haseł w ciągu 1 ms!
Wystarczająco dużo? Myślę że tak :)
Oto link do programu: http://www.golubev.com/hashgpu.htm

wtorek, 23 lutego 2010

Sieciowe narzędzia diagnostyczne

Ten temat przewija się często i gęsto. Rozpisywać się więc nie będę. Warto jednak wymienić wszystkie ważniejsze narzędzia, jakie możemy wykorzystać przy diagnostyce problemów z siecią. Oto one:
  • Getmac.exe – pobieranie adresu MAC,
  • hostname.exe – pobieranie nazwy hosta,
  • IPconfig.exe – wyświetlanie ustawień adresacji IPjak i ich zmiana,
  • nslookup.exe - niezastąpione narzędzie diagnostyki problemów rozwiązywania nazw,
  • net.exe – rozbudowane narzędzie sieciowe (np. net use, net stop, itd.),
  • netstat.exe – analizator aktywnych połączeń,
  • netsh.exe – rozbudowane sieciowe narzędzie linii poleceń,
  • pathping.exe – kombinacja traceroute’a i ping’a,
  • nbstat.exe – zarządzanie sesjami i połaczeniami NetBIOS,
  • ping.exe,
  • route.exe – zarządzanie tablicą routingu,
  • racert.exe,
  • monitor – pobierany oddzielnie ze stron MS (http://www.microsoft.com/downloads/details.aspx?displaylang=en&FamilyID=983b941d-06cb-4658-b7f6-3088333d062f)

poniedziałek, 22 lutego 2010

Potwierdzanie otwarcia pliku (Web)

Problem banalny, choć jego rozwiązanie często spędza nam sen z powiek. Jak to wygląda? Oto opis.

Normalnie odbywa się to tak, że jeżeli użytkownik ściąga z Internetu (lub intranetu) plik (np. Word’a), to system pyta, czy plik ma być pobrany czy uruchomiony. Zaznaczona jest także opcja „Zawsze pytaj przed otwarciem pliku tego typu”:



Gdy ktoś odznaczy ten „ptaszek” wtedy system nie pyta już co robić tylko wykonuje czynność, którą wybraliśmy jako ostatnią. Jeżeli będzie to „Otwórz” to zawsze ten typ plików system będzie od razu otwierał a nie zapisywał. Oczywiście nadal działa prawy przycisk myszy z opcją „Zapisz element docelowy jako…”, ale wielu użytkowników nie godzi się na tę niedogodność.

Jak temat poprawić? Zamiast się rozpisywać, przedstawiam tylko jednego screenshot’a:

czwartek, 28 stycznia 2010

Uszkodzone pliki systemowe

Od czasu do czasu zdarza się, że uszkodzeniu ulegają pliki systemowe. Wtedy system informuje nas o tym podczas startu. Jeżeli uszkodzenie nie pozwala uruchomić systemu pozostaje nam naprawa systemu z pomocą płytki instalacyjnej. Jeżeli system się uruchamia pomimo informowania o błędach, można naprawić system jedną komendą:


sfc /scannow

System Windows 7 (działa również w Windows Vista i Windows XP SP2) sam sprawdzi jakie problemy dotknęły system i naprawi je automatycznie. Może się zdarzyć, że poprosi także o płytkę z instalacją Windows 7.

poniedziałek, 18 stycznia 2010

Windows 7 - naprawa MBR

Windows 7 ma zupełnie nowego BOOT-loader’a. Oznacza to, że obsłuży poprzednie systemy operacyjne (mówimy o Multi-boot), ale nie odwrotnie. Gdy więc nadpiszemy MBR przy pomocy instalki Windows XP stracimy dostęp do systemu Windows 7 (jak również Vista!).

Ustawienia MBR można utracić także w innych przypadkach: uszkodzenie dysku lub chociażby przenoszenie partycji na nowy dysk (nie wszystkie programy jeszcze wspierają nowego BOOT-lodaer’a).

W takich sytuacjach zachodzi konieczność naprawienia MBR’a. Jak to zrobić szybko i sprawnie?

Gdy mamy wiele systemów operacyjnych i chociaż jeden z nich się odpala, to wystarczy go uruchomić i z płytki instalacyjnej Windows 7 następującą kwerendę:

d:\boot\ bootsect.exe /nt60 all

Gdy nie mamy innego systemu operacyjnego, wtedy musimy uruchomić komputer z płytki instalacyjnej Windows 7 i wybrać opcję naprawiania komputera. System sam odnajdzie i naprawi problem z MBR (ta opcja nieco dłużej trwa, ale jest równie skuteczna).

piątek, 15 stycznia 2010

Windows XP Mode

Już pewnie każdy wie, że Windows 7 ma coś fantastycznego, co pozwala uruchamiać aplikacje, które na Windows Vista nie udało się uruchomić w żaden sposób. Chodzi o Windows XP Mode. Z grubsza ujmując, to zasadniczo nic nadzwyczajnego – to uruchamianie aplikacji w maszynie wirtualnej z zainstalowanym Windows XP. Hmmm, do tej pory też mieliśmy maszyny wirtualne, więc na czym polega różnica?

Instalowane aplikacje w maszynie wirtualnej o nazwie Windows XP Mode są automatyczne publikowane jako programy systemu hostującego (tu: Windows 7). Brzmi nieco koszmarnie, więc pokażmy jak to wygląda w praktyce.

Na swoim notebooku mam zainstalowany MS Office 2007 a na stronach Microsoft pojawił się już MS Office 2010 Beta. W tego typu przypadkach z reguły instalujemy nowy pakiet na maszynie wirtualnej i uruchamiamy ją gdy chcemy poćwiczyć nowy program. Ja zainstalowałem ten nowy pakiet na maszynie wirtualnej Windows XP Mode. Mam ustawioną automatyczną publikację zainstalowanych programów, więc po zainstalowaniu i wyłączeniu maszyny wirtualnej w moim drzewie menu pojawiła się nowa pozycja:




Jak widać mam też tu zainstalowane programy do nauki j. angielskiego EuroPlus+. Wprawdzie programy te pracują pod Windows 7, ale okazuje się, że pod tym nowym systemem nie działa w programie moduł rozpoznawania mowy – w Windows XP Mode działa i do tego lepiej zbiera z mikrofonu!

Mamy więc maszynę wirtualną wyłączoną i dostęp do zainstalowanych programów bez konieczności jej włączania (z pozycji menu). Możemy więc uruchomić np. MS Word 2010 i pracować jednocześnie na Word 2007 oraz Word 2010!




Jak to działa? Całkiem banalnie. Uruchomienie skrótu aplikacji uruchamia w tle maszynę wirtualną i wyciąga z jej pulpitu aplikację i umieszcza niejako na naszym.




Co to daje? Dość dużo wbrew temu, że jest to nadal tylko wirtualna maszyna:

  • bezpośredni dostęp z aplikacji do naszych dokumentów, muzyki, obrazów i video (folder: Moje Dokumenty),
  • bezpośredni dostęp z aplikacji do naszego pulpitu,
  • dostęp do dysków naszego Windows 7 (jako dyski sieciowe),
  • dostęp do drukarek zainstalowanych na Windows 7,
  • wsparcie dla urządzeń USB (!),
  • schowek działający tak jakby to była aplikacja uruchomiona z naszego Windows 7 a nie z maszyny wirtualnej.


Jednym z ograniczeń, które zauważyłem, to nie działająca (zapewne jeszcze) metoda kopiowania i przenoszenia przy pomocy technologii drag&drop. Należy się jednak spodziewać, że wkrótce to zostanie uzupełnione.

Teraz czas na wystudzenie zapału niektórych do tego fantastycznego elementu nowego systemu: opcja ta nie jest dostępna tylko dla Windows 7 Professional, Windows 7 Ultimate i Windows 7 Enterprise.

Ten element systemu jednak nie jest standardowo instalowany w systemie. Trzeba go samodzielnie pobrać i zainstalować. Zapewnie część od razu się oburzy: jak to? Dlaczego? Wynika to z tego, że jest to produkt, który stale jest rozwijany a w dodatku nie każdy go będzie potrzebował. Jak więc przystąpić do poprawnej instalacji tej opcji? Oto najprostsza z metod: wchodzimy na stronę http://www.microsoft.com/windows/virtual-pc/ a następnie naciskamy przycisk „Get Windows XP Mode and Widnows Virtual PC now”. Otworzy się nam strona, gdzie mamy ślicznie wypisane 4 kroki, które trzeba wykonać aby mieć to cudo na swoim komputerze.

W skrócie wygląda to tak:
  • - pobieramy Windows XP Mode,
  • - instalujemy Windows XP Mode,
  • - pobieramy Windows Virtual PC (MUSI być stąd!),
  • - instalujemy Windows Virtual PC i restartujemy komputer.

Wiele systemów na jednym komputerze (Windows 7)

Nowy Windows 7 wszedł już na dobre i będziemy z nim się stykać coraz częściej. Czas więc przyjrzeć się serii nowości, które wpłyną na to jak sprawnie będziemy się poruszać w nowym systemie. Na początek zajmijmy się edycją menu sekwencji startowej systemu.


W większości przypadków mamy jeden system operacyjny na jeden komputer, więc nie ma potrzeby zmieniania opcji startowych systemu. Sytuacja jednak może zmienić się, gdy mamy więcej niż jeden system zainstalowany na komputera (w charakterze mulit-boot). Faktem jest, że jeżeli zachowamy kolejność instalacji (np. Windows XP a potem Windows 7) to system sam poustawia menu i nie trzeba będzie nic zmieniać. Są jednak sytuacje, gdy zmiany w konfiguracji należy wykonać (często będą to drobne zmiany) – wtedy możemy zderzyć się z nowością: nie ma już znanego z poprzednich systemów pliku BOOT.INI, który edytowaliśmy niemal każdym edytorem tekstowym (był to plik tekstowy). Teraz to się zmieniło i struktura plików startu jest zupełnie inna. Nie wdając się jednak w ich opis warto zaznaczyć, że obecnie nie podejmujemy się edytowania ich „na żywca”.

Do zarządzania menu startowym służy obecnie program uruchamiany z linii poleceń: BCDEDIT. Aby poznać jego wszystkie opcje wystarczy wpisać bcdedit /? – większość opcje zapewne nigdy nie użyjemy, dlatego warto skupić się tylko na tych najpotrzebniejszych opcjach: czyli edycji menu.

Dla przykładu: zmieniamy opis naszego systemu operacyjnego w menu startowym (np. z „Windows 7” na „Windows 7 produkcyjny”). Uruchamiamy ten system i w linii poleceń uruchomionej jako administrator (cmd):

Bcdedit /set description „Windows 7 produkcyjny”

Restartujemy komputer I sprawdzamy, czy udało nam się zmienić nazwę w menu.

Jak pewnie zauważyliście nie ma jako takiego narzędzia wizualnego do edycji tych opcji. Część opcji startowych jednak nadal możemy zmieniać w strefie „Startup And Recovery” (Uruchamianie i Odzyskiwanie). Mamy tu możliwość ustawienia, która pozycja z menu powinna być domyślna, jaki czas oczekiwania na wybór opcji (dla ciekawostki wartość podawana jest sekundach i może być z zakresu od 0 do 999, gdzie 0 oznacza, że menu się nie pojawia) itd. Zmiany tu poczynione są automatycznie zapisywane w plikach BCD.

Szczęśliwie są narzędzia firm trzecich, które oferują graficzny edytor ustawień BCD. Wymienię tylko dwa przykłady (bo przybywa ich): EasyBCD (NeoSmart Technologies) oraz VistaBootPro (vistabootpro.org).

Pozostaje jeszcze jeden poważny aspekt. Jak przywrócić BOOT-loader po deinstalacji Windows 7 (np. przywrócenie BOOT-loader’a Windows XP)? Najłatwiej będzie uczynić to tym samym narzędziem. Uruchamiamy z płyty DVD Windows 7:

D:\boot\bootsect.exe /nt52 all (lub inna litera dysku, w zależności gdzie jest napęd CD/DVD)

środa, 30 grudnia 2009

Upgrade z Windows XP do Windows 7

Windows 7 stał się w zasadzie standardem pożądanym – wielu pyta, wielu kombinuje: wszystko by szybko przesiąść się na nowy system, o którym tak wiele słychać dobrego. Wielu jednak dokonuje tej przesiadki z systemu Windows XP (przecież mając możliwość downgrade z Vista do XP – wiadomo: każdy skorzysta :)) ) i od razu zadaje pytanie: czy jest możliwość zainstalowania Windows 7 na Windows XP, tak aby zachował wszystkie ustawienia, aplikacje, pliki itd.? Niestety nie ma takiej ścieżki upgrade’u – tak można zrobić tylko z Vistą. Tyle, że ilu z nas korzystało z Visty? ;)
Czeka nas więc czysta instalacja systemu Windows 7 i instalacja programów od początku. Powstaje tu jednak kilka prostych wątpliwości, które z reguły rysuje dla nas życie:
  • czy sprzęt, który posiadam podoła Windows 7 i będzie z nowym system operacyjnym kompatybilny?
  • czy oprogramowanie, którego używam, zadziała na nowym systemie operacyjnym?
  • a co jeśli nie mam instalek do oprogramowanie, z którego korzystam a jest dla mnie na wagę złota?

Scenariuszy wiele nie ma. Jest jednak pewna ścieżka, która pozwoli nam zapanować nad tym tematem z pozytywnym skutkiem. Na początek musimy zaopatrzyć się w darmowy program „Windows 7 Upgrade Advisor” (http://www.microsoft.com/Windows/windows-7/get/upgrade-advisor.aspx)  i zainstalować go na naszym Windows XP.
Program ten przeskanuje nasz system pod kątem kompatybilności naszego sprzętu i oprogramowania z nowym systemem Windows 7. Zweryfikuje także, czy nasz sprzęt nie jest za słaby, czy nie warto coś dokupić lub ulepszyć.
W ten sposób mamy załatwione dwa tematy. Proste, prawda? Gorzej jednak sprawa ma się z tym trzecim punktem. Bo co zrobić, gdy instalek nie ma a program nam jest potrzebny? Szczęśliwie jest i na to pomysł.

Z pomocą przychodzi nam stosunkowo nowe oprogramowanie z puli narzędzi SysInternalTools: Disk2vhd. Jest to narzędzie, które naszą maszynę fizyczną zamienia na wirtualną maszynę (do dysku VHD), którą możemy później (np. w Windows 7) uruchomić i pracować tak jak na dotychczasowym systemie Windows XP. Ograniczeniem tego programu (Disk2vhd) jest to, że danych na partycji nie może być więcej niż 160GB, więc przed taką konwersją warto nasze pliki (filmy, mp3, dokumenty itp.) zarchiwizować i odłożyć na bok (do późniejszego wgrania do Windows 7). Przy konwersji pamiętajmy aby zaznaczyć opcję „Fix up HAL for Virtual PC”.




Virtual PC w Windows 7 ma dodatkowo opcję publikacji aplikacji zainstalowanych na wirtualnej maszynie. Gdy więc już podłączymy nasz zwirtualizowany Windows XP koniecznie zaznaczmy tę opcję (Automatically publish virtual applications) – wtedy będziemy mieli dostępne aplikacje z wirtualki tak jakby były zainstalowane lokalnie.




Prościej chyba już się nie da :)